Jeszcze nie zgred

Tak jak to zrobiłem przy okazji poprzedniej recenzji albumu, chciałbym na początek wspomnieć o kilku ciekawych projektach, których nie udało mi się na łamach mojego bloga opisać. “Kwiat polskiej młodzieży” (Bedoes), “Czerwony Dywan” (Paluch) oraz “BLACK MAGIIC” (Kartky) to moim zdaniem najlepsze albumy, jakie dała nam końcówka 2018 roku. Ci z was, którzy czytali mój tekst o jednym z głośniejszych beefów ostatnich lat, wiedzą, że nie pałam sympatią do Bedoesa. Od tamtego czasu jednak sporo się zmieniło, młody Borys dojrzał i wypuścił projekt, który z czystym sumieniem mogę polecić. Bedi nie jest może topką polskich raperów, ale jego trapowy styl jest unikatowy i warto się z nim zapoznać. Palucha nikomu przedstawiać nie trzeba. To weteran, który wydał po prostu kolejną, zajebistą płytę. Co do Kartky’ego, to jeszcze dość niszowy i niedoceniany raper, którego sam poznałem przy okazji jego poprzedniego albumu “Blackout” (swoją drogą również wydanego w 2018 roku). Do zaoferowania ma ciekawe lirycznie, nostalgiczne teksty i jedyny w swoim rodzaju głos, który nadaje klimatu jego kawałkom. Do tego zestawienia dorzucę także płytkę z początku 2019 roku, “Miłość” autorstwa Otsochodzi. O młodym Janku też już kiedyś pisałem, więc powiem jedynie, że to według mnie jego najlepsza płyta do tej pory. Kto nie słuchał, niech nadrabia, a tymczasem do rzeczy:

Sokół jest dla mnie jednym z najlepszych raperów w historii polskiego rapu. Prawdopodobnie najlepszym lirycznie story-tellerem jakiego wydała nasza kochana RP. Naturalne więc było, że gdy usłyszałem o jego pierwszym solowym albumie, z miejsca zajarałem się jak wiedźma na stosie. Moje oczekiwanie wzmogło się jeszcze bardziej po pierwszym singlu, zatytułowanym “Koniec gatunku”. Kawałek ten był właśnie tym, czego oczekiwałem. Genialnym story-tellingiem, który dodatkowo poruszał tematykę post-apokaliptyczną, na bicie bardzo przypominającym stylistykę PRO8L3Mu. Nie dało się tego lepiej rozegrać, Panie Wojtku. W ogóle cały marketing stojący za tym projektem zasługuje na wzmiankę. Po pierwsze, album prozaicznie zatytułowany “Wojtek Sokół” nie został przez artystę zapowiedziany w żaden sposób. Pewnego dnia po prostu ruszył pre-order, bez tracklisty, bez wzmianki o gościach, bez właściwie żadnych informacji. Oczywiście tylko ktoś z taką renomą jak Sokół mógł odpalić sprzedaż w taki sposób, ale właśnie w jego przypadku było to zagranie mistrzowskie. Dowodem na to jest chociażby platynowa płyta, którą już ma, w momencie gdy piszę tę słowa. Po drugie, przedpremierowy odsłuch płyty, który odbył się w dziesięciu jadących przez Warszawę range roverach to wydarzenie bez precedensu. Do uczestnictwa w tej nietypowej przejażdżce zostali zaproszeni dziennikarze i osoby z branży, którym cholernie zazdroszczę.

Wróćmy jednak do samej płyty. Niewiele jest rzeczy, których o Wojtku jeszcze nie napisano. Wiecie zapewne jak potrafi opowiadać historie na bitach, wiecie jak błyskotliwy potrafi być w tekstach i jak raz za razem trafia w sedno. Czego możecie nie wiedzieć, to że ta płyta jest bardzo eksperymentalna. Dużo jest tu zabawy konwencją, są nowoczesne bity, a także sama nawijka Sokoła w niektórych kawałkach odbiega od klasycznego flow, do którego nas przyzwyczaił. Koronnym tego przykładem jest kooperacja z Hewrą przy kawałku “I tak i nie”.

 Sokół – I tak i nie feat. HEWRA

Nie jest jednak tak, że nasz nocny narrator zupełnie zmienił styl. Płyta zawiera też motywy, do których nas przez lata przyzwyczaił, takie jak np. współpraca z piosenkarzami. Najlepszą z nich jest moim zdaniem “Lepiej jak jest lepiej” z Mateuszem Krautwurstem, a najciekawszą z kolei “Pomyłka”, gdzie użyto głosu nieżyjącego już Andrzeja Zauchy. Poza tym dostajemy też sporo charakterystycznego dla Sokoła ciężkiego, życiowego klimatu, dobrze znanego z takich albumów jak “Czarna biała magia”. Melancholijny, brutalny realizm to integralna część artystycznej wizji Wojtka i nie wiem jak Wy, ale ja uważam, że nikt nie robi tego lepiej. Ostatnim ze znanych motywów, o którym powiem, jest wspomniany już wcześniej story-telling. Był on obecny w promocyjnym singlu i pojawia także w bezbłędnie przemyślanym kawałku “Napad na Bankiet”, w którym gościnnie wystąpiło dwóch innych świetnych story-tellerów – Taco Hemingway i Oskar z PRO8L3Mu.

Sokół – Napad na Bankiet feat. PRO8L3M, Taco Hemingway

Generalnie rzecz biorąc nie muszę chyba mówić, że nie zawiodłem się na Wojtku. Jego pierwszy solowy album nie tylko dorównał poziomem poprzednim jego dziełom, ale także dał słuchaczom wiele więcej. Nie będę się tu rozwodził nad przekazem w tekstach, bo wszyscy wiecie, że Sokół jest gościem, który zawsze ma coś mądrego do powiedzenia i chętnie dzieli się historiami ze swojego życia. Tak więc jeśli chcecie posłuchać co tym razem naskrobał to odpalcie płytę. Zdecydowanie warto. Moje ulubione kawałki to “Za ręce”, “Napad na Bankiet” i “Nie da na da”, ale nie przesłuchanie tego albumu w całości to grzech, którego żaden fan rapu nie powinien popełnić. A, byłbym zapomniał, na końcu jest też kilka bonusowych kawałków, m.in. “Chcemy Być Wyżej” z Projektu Tymczasem czy “Świadomy sen” z Dawidem Podsiadło. Jeszcze Was nie przekonałem? To może tylko przypomnę…

Sokół – Chcemy Być Wyżej [Projekt Tymczasem]

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Create a free website or blog at WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: