Ziomala LP

Gdy kilka tygodni temu sugerowałem, że pora zabrać się za kolejnego z Młodych Wilków z czwartej edycji miałem już na myśli kogoś konkretnego. Żabson Ziomal przykuł moją uwagę znacznie wcześniej niż dowiedziałem się o jego występie w tym przedsięwzięciu. Gdy zrobiło się o nim głośno jakieś dwa lata temu sprawdziłem kilka jego numerów i moje odczucia były mieszane. Z jednej strony była “P0K0RA”, która siadła mi właściwie od pierwszego przesłuchu, z drugiej “LAN” który mimo entuzjastycznego przyjęcia przez fanów nie podchodził mi zupełnie. Jednak swoim zwyczajem nie odrzuciłem go od razu i z czasem sprawdzałem kolejne kawałki. Nie zawiodłem się, bo “Au Freedersehen” czy “Czarne Okulary” z Quebo były tworami oryginalnymi i naprawdę dobrze wpadającymi w ucho. Czekałem więc na kolejne projekty jego autorstwa z coraz większym zaciekawieniem. W końcu się doczekałem, Żabson wydał pierwszy legalny album. Chcecie wiedzieć co myślę? 

Zacznę może od jednej zasadniczej sprawy, żeby nie urazić wszystkich fanów “prawdziwego rapu”. Już dawno postanowiłem rozgraniczać artystów ze względu na to co prezentuje ich twórczość. Tacy goście jak właśnie Żabson czy Young Igi to dla mnie artyści trapowi. Nazywa się ich raperami ze względu na brak lepszego określenia, a wszyscy ci, którzy cisną wyżej wymienionych gości argumentując że “to nie rap”, powinni nieco wrzucić na luz. Ich muzyka jest bezapelacyjnie popularna wśród młodych ludzi i czy to się komuś podoba czy nie, mają lub będą mieć więcej forsy niż większość internetowych krytyków. Wniosek z tego taki, że nie powinniśmy ślepo krytykować czegoś tylko dlatego że nie trafia to w nasze gusta, ponieważ możemy narazić się na śmieszność, gdy okaże się że muzyka, która dla nas jest gównem trafia do tysięcy a nawet milionów odbiorców. Oczywiście nie mówię, że nie można krytykować w ogóle, ale epitet konstruktywny jest tutaj kluczowy. 

Co do samego albumu moje odczucia wciąż są mieszane. Pierwszym singlem promującym płytę “To Ziomal” były zdaje się “Księżniczki”. Od trapowego artysty nie wymagam raczej błyskotliwych tekstów, ale ciężko chyba o bardziej przechodzony temat niż ten zaprezentowany na tym singlu. Przy tym melodycznie kawałek nie przypadł mi do gustu, przesłuchałem kilka razy żeby dać mu szansę, ale ostatecznie spisałem go na straty. Potem było już lepiej, “Incepcja” po kilku próbach mnie do siebie przekonała, a “Los” z Young Slashem i “Ja zarabiam Ty się bawisz” były już naprawdę dobre. W tym miejscu chcę pochwalić Żabę za to, że chyba jako jedyny raper nie nazywający się Quebonafide, nagrał kawałek z wykonawcą zza granicy. Nie jest to może coś co chciałbym oglądać na każdej solowej płycie, ale nie da się ukryć że globalizacja ma też miejsce w muzyce i łączenie swoich sił z obcojęzycznymi raperami jest bardzo ciekawą, poszerzającą horyzonty inicjatywą. 

Kolejnym plusem, na który zwróciłem uwagę przy singlach, było profesjonalne podejście do klipów. Teledyski do “Incepcji” czy “DMT” są naprawdę z najwyższej półki. “Jak za granicą” chciałoby się powiedzieć, a to nasi filmowcy wchodzą już na tak wysoki poziom. Zresztą, sprawdźcie sami: 

Żabson – DMT

Niestety z kolejnymi singlami znowu bywało różnie. Wspomniany “DMT” był niezły, ale nie jestem pewien na ile w pozytywnym odbiorze pomógł mu bardzo dobrze wykonany klip. Natomiast “Koperta” i “Mantra” to dramat, którego nawet Quebo nie zdołał uratować. Oczywiście to moja subiektywna opinia, ale podobne odczucia może mieć każdy kto przesłucha całej płyty, ponieważ jest ona zwyczajnie monotonna. Wszystkie bity i styl nawijki są na jedno kopyto. Jednym bardziej spodoba się ten kawałek, innym tamten. Głównym problemem przy artystach takich jak Żabson jest to, że jeśli nie brzmi to dobrze, to nie ma żadnej wartości, która mogłaby spowodować że chcesz do danego kawałka wrócić. Nie jest nią przecież monotematyczny tekst o sławie, pieniądzach i problemach które niesie za sobą ich posiadanie. 

Płyta Żabsona jest nierówna. To jest mój główny wniosek. Gdy słuchasz “Myślisz jeszcze?” Kubana czy “Antihype” Sariusa, nie czujesz że jakiś kawałek psuje Ci playlistę i musisz go za każdym razem pomijać. A tak niestety sprawa wygląda w przypadku “To Ziomal”. Muszę przyznać, że jestem nieco zawiedziony, ponieważ gdy powstał w mojej głowie pomysł stworzenia recenzji tej płyty to myślałem raczej, że opiszę Żabsona jako króla polskiego trapu, nowatorskiego artystę z wizją. Niestety chcąc być szczerym z samym sobą nie mogłem tego zrobić. Wydaje mi się, że zabrakło mu nieco umiaru i balansu. Gdy odpowie sobie na pytanie co chce danym projektem przekazać i wykona go w staranny, zróżnicowany sposób to może jeszcze zajść daleko. Pamiętajmy że Żaba wciąż jest bardzo młody, więc ma czas żeby dojrzeć artystycznie. Wierzę, że jest ambitny i jeśli mam rację to następna płytka wyjdzie mu dużo lepiej. W końcu ludzie uczą się na błędach, nie?

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s

Blog at WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: