Long time ahead in the wild west

Założeniem tej części bloga było pisanie moich odczuć na temat filmów i seriali. Niestety rzeczywistość mnie zweryfikowała i do tej pory pojawiły się trzy recenzje filmów, a serial ani jeden. Stało się tak dlatego, że oglądanie seriali – mimo bycia jednym z moich ulubionych zajęć – zajmuje bardzo dużo czasu. Większość z Was na pewno też coś ogląda, więc sami wiecie jak jest. Ostatnie miesiące są dla mnie wieczną próbą zbalansowania narastających obowiązków z życiem towarzyskim i potrzebną do odpoczynku rozrywką. Przy tym ostatnim mój wybór najczęściej pada na gry, ze względu na ich mało zobowiązujący charakter. Grę można spokojnie włączyć na godzinę czy półtorej i zostawić, a kto z Was zatrzymuje się na oglądaniu jednego odcinka serialu? 

Do rzeczy – postanowiłem nieco ułatwić sobie zadanie i wpadłem na pomysł, by pisać recenzję seriali przed wypuszczeniem ich drugiego sezonu. Tym sposobem nie zmuszam się do oglądania każdej głośnej nowości zaraz po jej wypuszczeniu, ale jednocześnie daję szansę sobie i Wam by zapoznać się z czymś wartym uwagi, gdy kontynuacja jest tuż za rogiem. Mój pierwszy wybór padł na Westworld. Serial równie unikatowy co kontrowersyjny. Dla jednych to majstersztyk, dla innych niewypał. Za moment powiem Wam jak ja to widzę i dlaczego twórcy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. 

Zacznijmy może od tego, że Westworld nie jest serialem opowiadającym kilka historii. Pierwszy sezon nie jest samodzielną opowieścią, jak choćby w Stranger Things, a stanowi jedynie wprowadzenie. Opowiada on o futurystycznym parku rozrywki, stylizowanym na dziki zachód. Bogaci ludzie mogą tam przyjechać na urlop i poczuć się jak prawdziwi bohaterowie westernów. Mają do dyspozycji wachlarz atrakcji przewidzianych przez scenarzystów, spośród których najważniejszym jest dr Robert Ford (Anthony Hopkins). Jest on naukowcem i pomysłodawcą całego przedsięwzięcia. To właśnie on odpowiada za główne wątki fabularne, a także za uwiarygodniających ten ośrodek hostów, do których przejdziemy za moment. Prawą ręką doktora jest Bernard Lowe (Jeffrey Wright), który dogląda wszystkich szczegółów związanych z parkiem. 

Żeby dobrze Wam zobrazować Westworld muszę wspomnieć, że jest to kraina bardzo rozległa, wielokrotnie przerastająca obszarem jakiekolwiek istniejące parki rozrywki. Działa to trochę jak w Truman Show (kto nie oglądał polecam nadrobić), gdzie całe miasteczko jest odgrodzone od świata zewnętrznego. Różnica jest taka, że tutaj oprócz miasteczka i okolicznych farm mamy jeszcze połacie lasów i stepów, po których odwiedzający mogą podróżować. W tej właśnie krainie wylądował jeden z głównych bohaterów William (Jimmi Simpson – znajoma twarz dla fanów House of Cards) wraz z kolegą z pracy Loganem (Ben Barnes). Z początku jest bardzo wycofany i nie umie się wczuć w klimat tego miejsca. Wydaje się nie do końca rozumieć sytuację która go otacza, ale jednocześnie da się w nim wyczuć zaintrygowanie. Co innego jeden ze stałych bywalców, bliżej nieokreślony mężczyzna w czerni (Ed Harris). On z kolei jest całkiem pochłonięty tym światem i jego brutalnymi zasadami gry.

Istotną kwestią jest to, że oprócz setek ludzi pracujących na sukces tego miejsca w okolicznym ośrodku, w samej krainie nie ma żadnych pracowników. Wszystkie atrakcje prowadzone są przez… roboty, które wyglądają jak ludzie. Tutaj dochodzimy do najważniejszej refleksji serialu. Hosty, bo tak są nazywane owe roboty, są pokryte tkanką imitującą ludzką skórę. Posiadają sztuczną inteligencję, czyli teoretycznie mogą być tak mądrzy jak ludzie, bądź nawet mądrzejsi. Oczywiście to wszystko jest zaprogramowane, lecz ich uczucia wydają się prawdziwe, a oni sami nie są świadomi odgrywanej przez siebie roli. Westworld jest dla nich światem prawdziwym, a ich wspomnienia są tak realne jak nasze. W takim wypadku pojawia się więc pytanie, czy powinniśmy traktować ich jak roboty czy już jednak jak ludzi? 

Sam pomysł na ten serial jest moim zdaniem genialny. Oczywiście były już produkcje o podobnym motywie, jak choćby Blade Runner, ale mam wrażenie że Westworld dopiero wchodzi na obroty i scenarzyści mają jeszcze coś ciekawego do zaoferowania. Sam pierwszy sezon, mimo iż rozkręcał się długo, zafundował widzom kilka niespodzianek w naprawdę dobrym stylu. Motywy przewodnie były rozwijane konsekwentnie i gdyby przymknąć oko na kilka niedociągnięć fabularnych to wychodzi z tego naprawdę dobry serial. Owe niedociągnięcia wraz z dość powolną momentami akcją spowodowały przeciętny jak na produkcję HBO odbiór, jednak potencjał wciąż jest ogromny, więc mam nadzieję iż twórcy wyciągnęli wnioski i drugi sezon będzie godnym rozwinięciem tematu. 

Ode mnie Westworld dostał 8/10 i kredyt zaufania. Premierowy odcinek drugiego sezonu ma pojawić się w TV 23 kwietnia, więc jeśli ktoś z Was nie widział sezonu pierwszego, a chciałby, to macie tydzień na nadrobienie zaległości. Ze swojej strony polecam, bo nawet jeśli Was nie porwie, to jest to zdecydowanie coś ciekawego i innego. Spośród hurtowej ilości seriali, które obecnie powstają, ten jest czymś zdecydowanie godnym uwagi. Pozdrawiam i do zobaczenia przy następnym serialu, mam nadzieję już wkrótce!

4 thoughts on “Long time ahead in the wild west

Add yours

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s

Blog at WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: