Kształt absurdu

Obejrzałem “Kształt wody”. Początkowo nawet nie przyszło mi do głowy, żeby napisać o nim tekst, ponieważ film mi się zwyczajnie nie podobał. Był pod wieloma względami przeciętny, a pod innymi kiepski. Dopiero dziewczyna mi to zasugerowała, a ja po krótkim namyśle stwierdziłem, że może faktycznie powinienem się na ten temat wypowiedzieć. Wszak produkcja wygrała Oscara w najważniejszej kategorii. Powiem Wam więc dlaczego uważam to za nieporozumienie.

Film rozgrywa się w latach ’60 i opowiada o niemej kobiecie, pracującej jako sprzątaczka w tajnym centrum badawczym. Do owego ośrodka zostaje sprowadzona dziwna, morska istota. Posiada ona niezwykłe zdolności, którymi interesuje się francuski rząd, reprezentowany przez Richarda Stricklanda – nieco dziwacznego ex-wojskowego, który sprowadził to stworzenie do laboratorium. Główna bohaterka Eliza Esposito przypadkiem odkrywa trzymane w sekrecie “coś” i widok ten ją fascynuje. Fascynuje do tego stopnia, iż postanawia się z tym zaprzyjaźnić. Szczęśliwie, wraz ze swoją przyjaciółką Zeldą Fuller, zostaje przydzielona do sprzątania pomieszczenia, w którym stwór się znajduje (oczywiście) pod wyraźnym zakazem mówienia o tym komukolwiek.

W moim odczuciu nie wyrządzę Wam większej krzywdy, jeśli zdradzę nieco więcej fabuły, ponieważ i tak jest ona do bólu przewidywalna. Jeśli jednak chcecie się o tym przekonać na własne oczy, pomińcie ten akapit. Ci którzy ze mną zostali, oto dalsze wydarzenia – Eliza zaprzyjaźnia się ze stworem, który okazuje się być inteligentną istotą, zdolną do porozumiewania się. Niedługo później odkrywa, że Francuzi zamierzają go uśmiercić, by na podstawie sekcji poprowadzić dalsze badania. Z przypadkową pomocą doktora, który przeciwstawiał się zabiciu stworzenia, i mniej przypadkową pomocą swojego przyjaciela (? – ciężko wysnuć jakikolwiek wniosek na temat ich relacji) Gilesa, ratuje morską istotę i transportuje ją do swojego domu. Tam, po kilku dniach pogłębiania tej relacji, uprawia z nim seks w wannie. Tak, to nie żart. Uprawia seks z dziwaczą, morską istotą, nieznanego pochodzenia.

Cała historia miała potencjał, ale został on zniweczony przez kilka rzucających się w oczy szczegółów. Możecie powiedzieć, że się czepiam, ale łatwość z jaką Eliza dostaje się do zamykanego na cztery spusty pomieszczenia, w którym przetrzymywany jest stwór, jest nie do pomyślenia. Wchodzi sobie tam kiedy chce, siedzi tam jak długo chce, w trakcie pracy, ucząc swojego morskiego przyjaciela języka migowego. Tak na dobrą sprawę nie zostaje na tym nigdy przyłapana. Poza tym, sama w sobie bohaterka ma w sobie coś głęboko irytującego. Nie zrozumcie mnie źle, nie chodzi mi o to że nie mówi, ale przeszkadza mi jej dziwaczne zachowanie. Dla przykładu, notorycznie spóźnia się do pracy, gdzie ku niezadowoleniu innych pracowników kryje ją Zelda, mimo iż z pozostałych scen nie wynika żeby miała jakieś inne, ważne obowiązki na głowie. Ponadto Eliza wydaje się być niezbyt bystra. Nie wiem czy tak miało być, ale jeśli nie, to twórcy nie umieli pokazać intelektu niemowy.

SPOILER ALERT – odnośnie trzeciego akapitu, cała ucieczka z owego centrum wydaje mi się być czymś zupełnie abstrakcyjnym. Ja rozumiem że mamy lata ’60, ale jakim cudem dwójce ludzi bez wykształcenia udaje się zaplanować udaną akcję kradzieży najbardziej strzeżonej tajemnicy w kraju? Ok, pomógł im w tym doktor, ale cała ta sytuacja to dla mnie gra absurdu z wymuszonym przypadkiem. Jeszcze słowo à propos Gilesa. Jest on malarzem bez pracy, który mieszka obok Elizy i spędza z nią dużo czasu. Na początku filmu miałem wrażenie, że ma tu miejsce jakiś friendzone albo ukryty romans, jednak nie pojawiły się ku temu żadne przesłanki. Jedna tylko scena mogła sugerować rozwiązanie tej zagadki, ale film zostawił nas na lodzie z pojedynczym, niewyjaśnionym sygnałem. W każdym razie relacja między Gilesem a naszą główną bohaterką nie była w żaden sposób wytłumaczona. Ani słowa o tym skąd się znają, czy może są rodziną czy jednak był między nimi jakiś romans. Nic.

Na koniec film serwuje nam obrzydliwie banalne zakończenie. Powstrzymam się przed zdradzeniem Wam go, ale byłem głęboko zawiedziony tak słabym finishem. Bardzo chciałbym jeszcze dosadniej uzasadnić Wam, dlaczego ten film ponad wszelką miarę nie zasługuje na miano najlepszego dzieła roku, ale nie mogę tego zrobić bez zdradzania jeszcze szerszej części fabuły. Zostawię Was natomiast z informacją, że obecnie toczy się dochodzenie, jakoby “Kształt wody” miał być plagiatem… Usłyszałem o tym zupełnie przypadkiem, a gdy zacząłem szukać artykułów na ten temat, okazało się że oskarżeń o plagiat jest co najmniej kilka! Podrzucam Wam do samodzielnego rozważenia jeden z artykułów:

Czy “Kształt wody” to plagiat filmu “Plusk”?

Podsumowując, możecie obejrzeć “Kształt wody” by wyrobić sobie własną opinię, ale polecam poczekać aż pojawi się on w telewizji. Nie ma sensu wydawać pieniędzy na film, który nie zaskakuje, powiela schematy i nie wywołuje odczuć innych niż obrzydzenie i irytacja. Postacie w tej produkcji są płytkie, nie mają żadnego zarysu historii ani cech szczególnych. No, może poza inspektorem Richardem, ale jego nie da się za to darzyć specjalną sympatią, a jedna postać to wciąż za mało by pociągnąć cały film. Tak jak pisałem w poprzednim tekście, Akademia to nie wyznacznik dobrego kina i niestety tym razem mocno się zawiodłem.

Edit: w każdym tekście miała być moja ocena, ale w ferworze pisania jakoś zapomniałem. 5/10

One thought on “Kształt absurdu

Add yours

  1. Banalność filmu wywodzi się zapewne z tego, że jest to baśń, w której na wszelakie dziwności i nieścisłości, widz powinien przymknąć oko. Cóż, dobrze mi się go oglądało, nieźle pisało recenzję, ale Oskar, a raczej kilka Oskarów dla Kształtu Wody to chyba spora przesada. Wyróżnia dla owej produkcji obrazują całą dziwność Oskarów. Sally Hawkins za to świetna. Guillermo del Toro lubi takie baśniowe klimaty fantasy, Labirynt Fauna mimo wszystko bardziej mi się podobał 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s

Blog at WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: